czwartek, 22 października 2015

Rozdział 1

Rosie trzęsąc się z zimna obudziła się w środku nocy. Była cała zalana potem. Miała koszmarny sen. Ten sam już od wielu dni. Prześladował ją , dręczył każdej nocy i zawze budził w tym samym miejscu. Westchnęłą ciężko i spojrzała na stary,wiekowy,drewniany zegar. Dochodziła 5 rano. Miała jeszcze 2 godziny. Zasiadła przy biurku i spojrzała na ekran komputera,który dostała od swojego szefa. Zajrzała do internetu i trochę poszperała. Potem poszła do łazienki i wzięła relaksujący prysznic. Później zbierała się dosyć długo i nie zdążyła nic zjeść. Toteż musiała iść do pracy z pustym żołądkiem. Westchnęła tylko i pospiesznie wyszła z domu. Szła spokojnie i przyglądała się wszystkiemu dookoła. Lubiła obserwować naturę,samochody,a w szczególności ludzi. Zawsze patrzyła na nich ukradkiem. Dziś jej uwagę przykuł bardzo dziwny chłopak. Był ubrany na czarno. Jego skóra była blada jak ściana.  Włosy ułożone były w irokeza. Jego biała twarz drżała. Rosie przyjrzała mu się dokładniej. Domyśliła się,że coś go trapi.
Postanowiła podejść i zapytać.
-Hej-rzuciła nie śmiało.
-Hej-odparł chłopak i spojrzał na nią.
-Dlaczego jesteś smutny?-zapytała jak małe dziecko.
-Dlatego iż bowiem nikt mnie nie rozumie. Rodzina w szczególniści. Nikt mnie nie kocha. Pewnie nie wiesz jak to jest. Zapewne mieszkasz w pięknym domu i masz cudowną,kochającą rodzinkę. Podejrzewam,że jest Ci dobrze nie tak jak mi. Ja cierpię tak bardzo,że nie mogę tego znieść-żalił się chłopak.
-Uwierz,że nie jest mi dobrze. Moi rodzice i brat zginęli kilka lat temu albo ktoś ich zabil. Do dziś nie wiem. Mieszkam sama i sama muszę na siebie zarabiać. Nie mogę chodzić do szkoły. Latam z miejsca na miejsce i tyram jak wół,a mam dopiero 15 lat. Ale nie narzekam bo ja też mogłam umrzeć- wydusiła z siebie Rosie. Tak dobrze było w końcu komuś to powiedziec.
Chłopak spojrzał na nią z oszołomieniem.
-Ja ja nie wiedziałem- jąkał.
-Skąd mogłeś wiedzieć?
-W sumie...
-Słuchaj. Ja też myślałam,że nikt mnie nie rozumie i wiesz? Dziś tego żałuję,bo nie mogę tego naprawić. A tobie radze nie popełniać tego samego błędu co ja - powiedziała Rosie.
-Dziękuję Ci. Bystra jesteś- uśmiechnął się. Rosie wpadła mu w oko. Była dosyć wysoka,miała prawie czarne oczy i jasne włosy. Była szczupła,a gdy się uśmiechała jej twarz promieniała wesołą energią.
-haaha-zaśmiała się Rosie.
-A może w zamian za poradę ja zaproszę cię na kolację?
-Czemu nie...
-A tak właściwie to mam na imię Luke a ty?
-Rosie
-Piękne imie..
-To gdzie się spotkamy?
-O 20 w restauracji tradycyjnej ?
-ok
Rosie już miała sobie pójść ale poczuła dotyk na ręcę.
-Zaczekaj
Lukr wyjął z kieszeni długopis i na nadgarstku Rosie zapisał swój numer telefonu, a ona uczynila to samo. Porzegnali się i każdy odszedł w inną stronę z entuzjazmem w sercu
C.D.N

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz